Kampania "Operacja Market-Garden" - Warszawa

Moderatorzy: Kubbek, Krawat

Postprzez Thagg » Nie Mar 07, 2010 1:44 am

cielaq odpowiem :)
Joe nie bylo, bo przyzwyczailem sie do zupelnie inego stylu gry, ale gdybym wiedzial ze przez rzeke bee mogl sie przeprawic tylko i wylacznie przez most bym to zmienil. Tutaj wyszla nieznajomosc terenu po prostu.

O tej zaadzie zupelnie zapomnialem. Po prostu ostatnio mam na glowie same problemy i wyszo mi to z glowy, ale mas zracje tak powinienem zrobic.

Co do kostek nie narzekaj :P DO 4 tury nie bylo wogole pakow, i przerzedzilem piechote. Problemy zaczely sie gdy wlasnie Jagdpanthery weszly :/ No ale na to nic juz nie poradze, bo jakos zawse mam preciw pancerce problem :/
Thagg
Major
Major
 
Posty: 3189
Rejestracja: Czw Kwi 17, 2008 10:51 pm

Postprzez Kubbek » Pon Mar 08, 2010 1:01 am

Kontynuacja raportu z bitwy kampanijnej.

Zaczęło się od bombardowania artyleryjskiego, które dość znacząco wpłynęło na dalszą rozgrywkę. Znacząco, bo Niemcy stracili połowę swojej artylerii (3 z 8 haubic 105mm i 4 z 6 moździerzy), szczęśliwie mimo intensywnego ostrzału lotnictwa i artylerii 2 działa przeciwpancerna ocalały.

Następnie do gry weszły jednostki pancerne XXX korpusu przewalając się przez most i celując w wrogie działa - stracono jedno. Z drugiej strony w pierwszej turze na 2 kościach wyszły 2 rezerwy - do plutonu piechoty dołączyły haubice i o ile dobrze pamiętam moździerze, tak czy inaczej spadochroniarze rozgościli się w Eindhoven.

Tura Niemców nie była zbyt opytmistyczna - wszystkie plutony przygwożdżone ogniem i w niepełnych stanach. Na szczęście były zasadzki - 3 Paki wyskoczyły w lesie okupowanym przez grenadierów pancernych, a spadochroniarze wyłonili się z dalszego lasu w pobliżu pozycji Amerykanów. Rezerw pancernych brak. W tej turze wszyskto poszło źle - o ile Fallschrimjagerzy jeszcze się odpinnowalii to grenadierzy mieli większy problem i pół kompanii postanowiło siedzieć w okopach. 4 Paki wystrzeliły i co najwyżej zbailowały 1 czy 2 człogi. Tak samo artyleria łapiąca 8-9 maszyn pod wzornik zadała raptem 2 baile. Jakby tego było mało szturm niemieckich spadochroniarzy na Eindhoven został odparty ogniem piechoty i haubic 75mm.

Brytyjczycy parli naprzód dochodząc do pierwszego objectivu między lasami (jeden obsadzony pakami i grenadierami, a drugi plutonem spadochroniarzy niemieckich). W niedługim czasie (2-3 tury) Paki wyparowały w efektownym stylu, a niemiecka piechota cofnęła się głębiej w las. Nawała ogniowa nie sięgnęła spadochroniarzy, którzy czekali na swój moment. Co istotne - jeden z pojazdów utknął zbailowany na moście co zatrzyłamo tył kolumny w tym dowódcę kompanii oraz piechotę. Tymczasem Amerykanom doszedł pluton spadochronowy.

Niemcy byli w rozpaczliwej sytuacji - nienaruszone jednostki pancerne wydawały się niepohamowane, a spadochroniarze amerykańscy tylko wyglądali okazji by zaatakować artylerię grenadierów osłanianą przez piechotę.

Szczęsciem przybyła jedna rezerwa w postaci Jagdpanzerów. Te wyhamowały trochę impet natarcia wrogich czołgów ponosząc przy tym pewne straty. Artyleria kontynuowała ostrzał okolic z zamiarem zakorkowani drogi (spalono jeden czołg, ale nie na moście).

W kluczowym momencie kiedy czołówki brytyjskie były już niedaleko Valkenswaard (środkowy objective) Brytyjczycy zatrzymali się (tea time?) chcąc wykończyć wrogie Jagdpanzery z daleka co jednak przychodziło opornie. To z kolei dało Niemcom chwilę na otrząśnięcie się z pierszego szoku wywołanego stratami dział przeciwpancernych.
Z kolei Amerykanie dopadli artylerię grenadierów pancernych, zmielili pluton piechoty (przy pomocy dział XXX Korpusu) oraz zniszczyli pozostałe 2 działa z baterii.

To spowodowało break kompanii grenadierów pancernych i w wyniku niezdanego testu resztki piechoty musiały się wycofać. Na polu bitwy została tylko kompania niemieckich spadochroniarzy - szczęśliwie na pomoc przybyły Jagdpanthery (umówiliśmy się, że pojazdy te działały niezależnie od kompanii ;) ). W samą porę, bo przeciwnik już wkraczał do wsi, a objective był słabo trzymany. To był moment przełomowy bitwy. 2 Jagdpanzery i 2 Jagdpanthery w połączeniu z baterią 105tek wyhamowały uderzenie brytyjskie - kolejne czołgi alianckie płonęły blokując drogę. W związku z tym część maszyn próbowała opuścić drogę i objeżdżając las okupowany przez niemieckich spadochroniarzy uderzyć na wrogie tyły. Tu jednak wtrącił się los - z nacierających 5 czołgów 2 się zakopały, a 2 inne ustawiły się tak, iż Niemcy mogli je szturmować bez defensive fire'a. Po krwawej walce w której alianci stracili 2 czołgi, a Niemcy nie doznali szkód Fallschrimjagerzy wycofali się do lasu. Najwyraźniej dowódca czołgów też miał dość, bo jego pluton też się wycofał. Równocześnie Amerykanie ostrożnie posuwali się w stronę lewego fakultatywnego objectivu, który pozostał niebroniony, a drugi pluton piechoty powoli szedł na Valkenswaard od strony Eindhoven.

Turę czy dwie później droga w okolicy pierwszego objectivu przypominała złomowisko - co najmniej 15 płonących czołgów całkowicie blokowało drogę. Poboczami przesuwała się piechota, która starała się nadrobić stracony czas (kilka razy at the double) oraz Stuarty śpieszące na pomoc niedobitkom pancernym na drodze.

W tym momencie po stronie Niemców pojawił się nowy kryzys - na ostatni objective trzymany przez Jangpantery zaczęły nacierać z trzech różnych kierunków 4 plutony piechoty oraz niewielkie wsparcie pancerne. W akcie desperacji Jagdpanthery uderzyły na pluton spadochronowy (5 baz), ale kontratakując Amerykanie unieszkodliwili oba pojazdy.

W tym momencie objectivu bronił tylko samotny Jagdpanzer, którego jedyną sznasą na przetrwanie była pomoc ze strony spadochrniarzy z lasu w pobliżu szosy oraz niedobitków oddziału, który siedział w zasadzce (3 bazy). Amerykanie szybko uporali się w czołgiem co zmusiło Niemców do desperackich kroków - niedobitki uderzyły na wrogi pluton osłąbiając go, ale jednoczesnie samemu ginąc. Następnie do akcji wkroczył (na razie nietknięty) pluton fallschrimjagerów, który dotarli do objectivu.

O zwycięstwie lub porażce miało decydować epickie starcie pomiędzy plutonem spadochroniarzy a 2 plutonami piechoty brytyjskiej, 2 Stuartami, 2 Shermanami oraz plutoenm spadochroniarzy amerykańskich.

Najpierw zaatakowała piechota, ale po ciężkich stratach Niemcy odnieśli zwycięstwo. Potem w bój poszły Stuarty. Tu jednak w obronę spadochroniarzy włączyły się haubice 105mm, które strzelając na wprost (poprzez pobliskiego dowódcę kompanii) unieruchomiły jeden czołg, a drugi zniszczyły. Dalej ruszyły Shermany, ale i te zostały wyłączone z walki przez działa. Na niedobitki piechoty niemieckiej uderzył ostatecznie pluton spadochroniarzy. Tu jednak Fallschrimajgrzy musieli ustąpić pola, a potem w wyniku poniesionych strat ostatnia podstawka Niemców się wycofała. W tym ostatnim boju padł też dowódca kompanii, a przy breaku kompanii (zostały tylko haubice) Niemcy ponieśli klęskę.

Bitwa trwała 9 tur co jest istotne dla kampanii.

Ze strony niemieckiej chcę chciałby jeszcze raz pogratulować przeciwnikom - Thaggowi, Talmarowi i Cielaqowi zwycięstwa. Wielkim rozczarowaniem było dla mnie marne spisanie się Paków, które miały powstrzymać wrogie czołgi, a nie zrobiły praktycznie nic. Zaskoczeniem były natomiast Jagdpanthery, które zatrzymały natarcie całej kolumny.



Już niedługo następna tura kampanii, w której udział wezmą Cielaq oraz gracz niemiecki (czekam na zgłoszenia) w scenariuszu "Most w Son".
Awatar użytkownika
Kubbek
Wargamer w stanie spoczynku
Wargamer w stanie spoczynku
 
Posty: 5043
Rejestracja: Sob Gru 29, 2007 5:26 pm
Miejscowość: Warszawa

Postprzez cielaq » Sob Mar 13, 2010 6:59 pm

I po drugiej bitwie - ponownie raport zostawiam reporterowi wojennemu ;) a ode mnie kilka uwag.

Kubbek, nie traktuj proszę tego poniżej osobiście - uwagi są do scenariusza/zasad, nie do Twojej osoby.

1. Zasady zrzutu spadochronowego są totalnie do dupy. Raz, że może znieść pluton aż 36" (co przy typowym stole 48"x72" daje 1/2 jego długości i 3/4 szerokości) , więc plutony mogą wylądować zupełnie od czapy. Drugi problem, to ze jest straszny rozrzut możliwych odległości - dwa plutony zrzucone w tym samym miejscu mogą wylądować 30" od siebie. Jeśli to ma symulować wiatr, to, nawet przy tak dużym znosie, powinien być on (niemal) taki sam dla wszystkich plutonów przynajmniej. Generalnie powinien być mniej losowy zdecydowanie gracz ma niewielki wpływ na to, gdzie znajdą się jego oddziały.
Efekt był taki, że plutony rozrzuciło po całej mapie, więc strategię w dużej mierze ustaliły kostki - średnia przyjemność.
Nie bez powodu do desantów bezpośrednio na cele używano głównie szybowców...

2. Zasady wysadzenia mostu - do poprawki. Niemcy przy farcie mogli wysadzić most już w 3 turze (a 1/9 szans to nie tak mało). Z drugiej strony, mogli to robić 100lat i nie dać rady. Pomysł z kumulowanie punktów byłby zdecydowanie lepszy.
I jeszcze jedno - nie bez powodu w większości scenariuszy można wygrać dopiero w 6 turze. Tu Niemcy mogli de facto wygrać już w 3 - a to z kolei powodowało, że musiałem zaryzykować atak praktycznie od początku.

3. Rezerwy niemieckie - powinny być delayed. Plus, scattered reserves z trzema punktami wyjścia przy mojej strefie lądowania - niefajne (1/2 szans, że Niemcy wyskoczą prosto na mnie - co zresztą się stało).
W praktyce wyglądało to tak, że Bizim dostał w pierwszej turze pluton tuż koło mostu, a w 2 przy mojej strefie lądowania, który przy wsparciu kmów (punkt 4) praktycznie ją wyczyścił. Na domiar złego, potem na tyłach (już po wyczyszczeniu) wyjechały stugi - nawet, gdyby udałoby mi się obronić przed jednym plutonem, przy dwóch szanse byłyby bliskie 0

4. Wzgórze, które Niemcy mieli w swojej strefie rozstawienia, i które kryło ogniem pół mapy pomijam (historycznie między mostem a DZ był las!).

5. Żeby nie było, że to wszystko wina Kubbka :) - też w przynajmniej jednym punkcie dałem ciała (nie dopilnowałem rozproszenia - a potem przyjechał goliat).


Niezależnie od wszystkiego - dzięki wszystkim uczestnikom. Kubbkowi, za wysiłek włożony w przygotowanie scenariusza (nawet, jeśli sp#$@ny ;) ). Bizimowi za grę (następnym razem się zemszczę!). I Wychowi za wspólne śpiewanie (no dobra - wycie) "Blood upon the risers". :)

"He ain't gonna jump no more!"
Na jakiś czas mam dosyć FoW...
cielaq
Podporucznik
Podporucznik
 
Posty: 1119
Rejestracja: Pią Sie 31, 2007 4:09 pm
Miejscowość: Warszawa

Postprzez Bizim » Sob Mar 13, 2010 7:37 pm

Witam,

to mój pierwszy post na tym forum, mam nadzieję że nie ostatni :).

Bardzo dziękuje Kubkowi za możliwość wzięcia udziału w kampanii, jakbyś potrzebował kogoś do gry jakąś armią (i miał modele do pożyczenia :P ) to daj znać, chętnie jeszcze raz powalczę :).

Raport też pozostawię naszemu korespondentowi wojennemu, tj. Kubkowi.

Mi się scenariusz podobał, lubię gdy sytuacja zarówno atakującego (rozrzucony po całym stole, obrońcy są okopani i gtg) jak i obrońcy (połowa armii w rezerwach, to co na stole jest pinn/bail, przeciwnik pojawia się znikąd) jest trudna. Trzeba dodać że zacząłem grę w 740 pkt a po pierwszej amerykańskiej turze miałem już na stole 325 pkt vs prawie 2k... gdyby nie rezerwy i goliath to bym pewnie przegrał do 0. Chociaż wysadzanie mostu można by zmienić, ale wypadało by porobić więcej testów niż jedna gra aby być pewnym co do balansu.

Ja bym nie przesadzał z tym opóźnianiem rezerw dla niemców ;) równie dobrze można by od razu oddać grę wtedy. Tak jak napisałem wcześniej pod koniec amerykańskiej miałem 325 pkt vs 2k i co ważniejsze ja nie mogłem nic zrobić aby temu zapobiec, powinienem się wycofać tamtymi 3 bazami które przetrwały szarżę (zginęły 4 z 7 ale to dlatego bo miałem farta że spadochroniarze sami się pozabijali na dachach domów i chyba kiepsko zabijali) wtedy uratował bym 100 pkt.

Niby rozrzut masz koszmarny przez spadanie ale dzięki temu w pierwszej turze assaultujesz, szarża veterańskiej piechoty na spinowane oddziały/zbailowane czołgi sprawia że w większości przypadków wygrywasz, właściwie zjadłeś każdy pluton w który assaultowałeś w pierwszej turze. Pomyśl inaczej gdyby Ci się udało spaść obok wzgórza to byś je zdobył w jedną turę, a ja nie mógłbym nijak Ci w tym przeszkodzić to, że Cię tak rozniosło, a mi rezerwy wyszły to po prostu fart i tyle. Gdyby mi rezerwy nie wyszły (bardzo prawdopodobne) a ty byś rzucał nie 6 na rozrzut ale 3-4 to gra by wyglądała zupełnie inaczej, no ale cóż taki urok gier z kostkami :). Ale muszę przyznać gdyby nie fart to bym nie dał rady utrzymać się na kluczowych pozycjach.

@Cielaq chętnie podejmę rękawicę daj tylko znać kiedy i gdzie ;) grało się bardzo fajnie, tylko tym razem zagrał bym moimi amerykańskimi pancerniakami :P

no i masz linka do waszej piosenki ;) w "więcej informacji" masz też tekst
http://www.youtube.com/watch?v=VWgsdexk ... L&index=61

Pozdro
Awatar użytkownika
Bizim
Starszy chorąży sztabowy
Starszy chorąży sztabowy
 
Posty: 859
Rejestracja: Sob Mar 06, 2010 9:12 pm
Miejscowość: z okolic wawy

Postprzez cielaq » Pon Mar 15, 2010 7:26 am

Bizim napisał(a): Gdyby mi rezerwy nie wyszły (bardzo prawdopodobne) a ty byś rzucał nie 6 na rozrzut ale 3-4 to gra by wyglądała zupełnie inaczej, no ale cóż taki urok gier z kostkami :).

I właśnie o to mi chodzi - to jak wyglądała bitwa i jej wynik zostało zadecydowane w głównej mierze przez rozrzut, a nie przez naszą grę. I to był mój główny zarzut do tych zasad - nadmierna zależność wyniku od kilku rzutów kością, a które gracz nie ma praktycznie wpływu.
cielaq
Podporucznik
Podporucznik
 
Posty: 1119
Rejestracja: Pią Sie 31, 2007 4:09 pm
Miejscowość: Warszawa

Postprzez 113 » Pon Mar 15, 2010 5:13 pm

Scenariusze Waszych starć są gotowe czy robicie je osobiście pod każdą grę?
Awatar użytkownika
113
Sierżant
Sierżant
 
Posty: 77
Rejestracja: Wto Paź 02, 2007 8:04 pm
Miejscowość: Pruszków

Postprzez talmar19 » Pon Mar 15, 2010 7:10 pm

ogólnie Kubbek wszystko wymyśla
Awatar użytkownika
talmar19
Sierżant sztabowy
Sierżant sztabowy
 
Posty: 179
Rejestracja: Wto Lut 02, 2010 8:33 pm
Miejscowość: Warszawa

Postprzez Kubbek » Pon Mar 15, 2010 11:43 pm

Cały plan kampanii miałem wcześniej sporządzony - 8 specyficznych, ułożonych przez mnie scenariuszy
Awatar użytkownika
Kubbek
Wargamer w stanie spoczynku
Wargamer w stanie spoczynku
 
Posty: 5043
Rejestracja: Sob Gru 29, 2007 5:26 pm
Miejscowość: Warszawa

Poprzednia

Wróć do Turnieje, spotkania, raporty z bitew

Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników oraz 4 gości